Wizyty parlamentarne...
VI wizyta parlamentarna w Strasburgu: 25-28.10.2005
W sercu Europy
Jest takie miasto na Startym Kontynencie, które ze względu na swoje położenie przez wieki stanowiło podstawę rywalizacji pomiędzy dwoma nacjami - Francuzami i Niemcami. Położona nad Illem stolica Alzacji była jedną z przyczyn wybuchu zarówno pierwszej, jak i drugiej wojny światowej. Jednak tuż po tej ostatniej Strasburg, bo to o nim mowa, stał się symbolem pojednania francusko-niemieckiego i integracji europejskiej. Miałem okazję przekonać się o sile tego symbolu pod koniec października uczestnicząc w wyjeździe organizowanym przez panią poseł do Parlamentu Europejskiego Lidię Geringer de Oedenberg.
Marzenie
Czasem niewiele trzeba by spełnić swoje marzenia. Mogę powiedzieć, że wiem to z autopsji - po prostu wysłałem kupon konkursowy z odpowiedziami dotyczącymi Konstytucji Europejskiej. Na pytania udzieliłem dobrych odpowiedzi i razem z pozostałymi laureatami konkursu, zwycięzcami olimpiad o tematyce europejskiej, dziennikarzami, działaczami społecznymi i innymi gośćmi zaproszonymi przez panią poseł, zwiedziłem Strasburg. Moment ku temu był jak najbardziej sprzyjający - trwała właśnie 5-dniowa sesja plenarna Parlamentu Europejskiego, co czyniło to miasto prawdziwym sercem Europy.
Zjednoczeni w różnorodności
Spoglądając na siedzibę Parlamentu Europejskiego miałem nieodparte wrażenie, że to wieża Babel z obrazu Bruegela. Tak właśnie wygląda ten ogromny gmach z zewnątrz, mimo że wzniesiony został ze szkła i ton metalu. Na dziedzińcu na polskich turystów czeka miła niespodzianka - rzeźba "Zjednoczona ziemia" wykonana przez wrocławskich artystów, a podarowana parlamentowi przez nasze miasto. W środku marmury, futurystyczna architektura, setki korytarzy, drzwi i sal konferencyjnych. W jednej z takich sal spotkaliśmy się z panią poseł Lidią Geringer de Oedenberg i posłami Bogusławem Liberadzkim oraz Adamem Gierkiem (wszyscy z Grupy Socjalistycznej). Na konferencji tej dowiedzieliśmy się o historii, działalności parlamentu, jego niemałej roli w tworzeniu i reformowaniu Unii Europejskiej, a także o pracy eurodeputowanych w komisjach parlamentarnych. Takowe komisje zajmują się wieloma dziedzinami - finansami, gospodarką, transportem, czy polityką regionalną, zbierają się jednak nie w Strasburgu, lecz w Brukseli - to druga siedziba PE, jest jeszcze trzecia w Luksemburgu.
Mieliśmy także okazje zobaczyć jak wygląda głosowanie w Parlamencie Europejskim. 732 posłów (w tym 54 z Polski) zasiadających według przynależności do grup politycznych, a nie narodowości, decydowało o odrzuceniu, bądź przyjęciu poprawek. Nałożyłem na uszy słuchawki i mogłem wybrać, w którym z 20 języków urzędowych chcę przysłuchiwać się obradom. Wtedy dopiero przekonałem się, że Parlament Europejski owszem jest wieżą Babel, ale taką, w której możliwe jest współdziałanie ponad podziałami. Prawdziwa magia! Tylu ludzi z 25 krajów umie dojść do kompromisu, potrafi ze sobą współpracować mimo tych wszystkich różnic, które niesie ze sobą odrębna narodowość. Nie da się chyba w pełni pojąć głównej idei, naczelnego hasła Unii Europejskiej - "Zjednoczeni w różnorodności", bez wizyty w Parlamencie Europejskim.
Nie samą Unią Strasburg żyje
Stolica Alzacji ma za sobą historię licząca przynajmniej 1600 lat. Nic więc dziwnego, że poza Parlamentem Europejskim, Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości i Radą Europy (ich siedziby także znajdują się w Strasburgu) miasto to ma znacznie więcej do zaoferowania turystom. Romańsko - gotycka katedra Notre Dame na Placu Katedralnym, kościół św. Tomasza, Pałac Rohan, urocza dzielnica Petit France, kupieckie domy, dawne fortyfikacje Strasburga. Wszystkie te zabytki obejrzeliśmy i to z różnych perspektyw - jedną z głównych atrakcji był rejs statkiem po rzece Ill.
Odniosłem wrażenie, że w Strasburgu bogata historia Europy spotyka się z jej przyszłością. Miasto jest pomostem między tym co kiedyś, a tym co dopiero nasz kontynent czeka. Pamięć o jego historii pozwoli z pewnością uniknąć błędów przeszłości.
Eurosceptycy?
Dzięki gościnności pani poseł Lidii Geringer de Oedenberg otrzymaliśmy niepowtarzalną szansę odkrycia Unii Europejskiej na nowo. Ten wyjazd dał wiele do myślenia i pokazał, że droga, którą podąża Europa jest jak najbardziej prawidłowa. Ja w tym przekonaniu się utwierdziłem, ale myślę, że taka podróż mogłaby również zmienić światopogląd niejednego eurosceptyka.
GRZEGORZ KORACH, LO NR XIV, KLASA 2B |